księga chrześcijan-przesiębiorców   wyszukiwanie   [zgłoś się do księgi]  
  bezrobocie   ekologia   modlitwa   ogłoszenia   Orkiestra   przedsiębiorczość   represjonowani  
  start   ogólnie   aktualności   statut   nasze projekty   wnioski do władz   kontakt   [napisz do nas]  
       
 

Bydgoszcz

Kraków

Tarnów

Warszawa

 
 






Zapomniałeś hasła?
Nie masz konta?
Załóż konto.

 
 

cytaty

inne strony

redakcja

 
W obronie krzyża

W Warszawie, na Krakowskim Przedmieściu, codziennie, w godz. 21.00 do 22.00, odbywa się modlitwa za Ojczyznę, jak za czasów śp. ks. Jerzego. Modlitwie przewodniczy ks.Stanisław Małkowski. Wczoraj dodatkowo było dwóch księży z Siedlec z grupą młodzieży. Modlitwa odbywa się przed krzyżem ustawionym na ulicy mimo głośnych protestów  licznie przybywającej w to samo miejsce gawiedzi. Niektórzy  twierdzą, że są ludźmi wierzącymi ale według nich miejsce krzyża jest w kościele a nie na ulicy. Wczoraj ktoś krzyczał: "do kościoła, wynocha!" Razi ich modlitwa na ulicy a przede wszystkim razi ich sam widok krzyża.     Trzeba powiedzieć jasno: miejsce krzyża jest na ulicy a nie w kościele.

Kościół nie jest składowiskiem różnych, nawet cennych, pamiątek. Nie róbmy z kościoła magazynu! Jeśli wszystkie krzyże uliczne czy przydrożne pozbieramy i przeniesiemy do kościoła /bo ich widok kogoś rani!?/ to z kościoła zrobi się składowisko a dla nas zabraknie w nim miejsca i wtedy rzeczywiście będziemy musieli wyjść na ulicę. Kościół jest miejscem zgromadzenia wiernych a nie magazynem!

Miejsce krzyża jest na ulicy - po to, aby mogli się opowiedzieć: czy są za czy przeciw! Krzyż jest wpisany w naszą misję i nie możemy  z niego rezygnować po to tylko aby nie ranić czyichś uczuć lub by zachować jakąś sztuczną jedność. Krzyż ma właśnie dzielić a nie łączyć wszystkich ze wszystkimi! Ta sztuczna jedność /bez widoku krzyża/ to fałszywy irenizm. Nie dajmy się nabrać. To nie jedność jest najważniejsza ale opowiedzenie się: czy jestem za Chrystusem i Jego krzyżem czy przeciw.

Ale jeśli krzyż schowamy, to jak się opowiedzą? 

Osobiście zapraszam wszystkich, którzy nie wstydzą się swojej wiary i mają odwagę modlić się wobec niewierzących i wrogów krzyża. Kto się nie wstydzi stanąć na ulicy przed krzyżem i oddać pokłon Panu Bogu niech przyjdzie.

Modlitwa za Ojczyznę kończy się zwykle zawołaniem:

Krzyż do góry,  różaniec w dłoń, bolszewika goń, goń, goń!

A.B.  Warszawa, 31.VIII.2010r.

 


Komentarz polityczny

 

fraszka na PO  

Niesiołowski z Palikotem 

obrzucają wszystkich błotem,

a że to wyborcza mowa 

wiedzą wszyscy spod Krakowa.

Jednak prawda jest najświętsza,

nie przecenisz swego wnętrza.  

AB 


Gryciuk w IPN

     Środowisko osób represjonowanych wyraża swoje głębokie zaniepokojenie z powodu pełnienia obowiązków prezesa IPN przez p. dr. Franciszka Gryciuka z uwagi na jego dotychczasową bardzo szkodliwą "pracę" na terenie Wyższej Szkoły Rolniczo-Pedagogicznej, przemianowanej następnie na Akademię Podlaską w Siedlcach. W naszym przekonaniu, osoba ta, której działania na wymienionym terenie były i są sprzeczne z wartościami, jakie powinny przyświecać pełniącemu obowiązki na kierowniczym stanowisku w IPN.

    Pan F.Gryciuk jest ściśle związany z komunistycznym establishmentem, zaangażowany był w promowanie tego środowiska, co przynosi nieodwracalne szkody w szczególności dla polskiej młodzieży.  

     Pan Gryciuk w latach 90-tych był inicjatorem i realizatorem na terenie siedleckiej uczelni, procesu skomunizowania uczelni, a szczególnie Wydziału Humanistycznego. Jego działania  w tym kierunku były niezwykle szkodliwe, ponieważ uczelnia przygotowuje i kształci młodych ludzi na przyszłych nauczycieli.  

     W latach 90-tych, jako dziekan Wydziału Humanistycznego, p. Gryciuk wyszukiwał a następnie przedstawiał radzie wydziału i senatowi, osobiście, lub z pomocą swego zastępcy, kandydatury, a następnie składał wnioski o zatrudnienie na etatach profesorskich, byłych wykładowców zlikwidowanych "uczelni" : Akademii Nauk Społecznych przy KC PZPR, Wojskowej Akademii Politycznej im. F.Dzierżyńskiego i zwolnionych pracownikow z Wojskowego Instytutu Historycznego im. W.Wasilewskiej.

Skutkiem tych działań Wydział Humanistyczny, a następnie później utworzony Wydział Zarządzania, stały się filiami nieistniejących już uczelni propagandowych. Przyjęto w sumie, w ciągu kilku lat, kilkudziesięciu politruków, propagandzistów komunistycznych i fałszerzy historii.

Z inicjatywy Gryciuka przyjęto m.in. na stanowiska profesorskie, w charakterze nauczycieli akademickich  dla podlaskiej młodzieży: Piotra Matusa z WIH im. W.Wasilewskiej - cenzora politycznego a zarazem znanego politruka w obozach dla kleryków, Mieczysława Jaworskiego- wcześniej na wysokim, dowódczym, stanowisku, w Korpusie Bezpieczeństwa Wewnętrznego. 

     Bardziej szczegółowe informacje są w posiadaniu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Internowanych i Represjonowanych z siedzibą w Siedlcach.

Janusz Olewiński


Sumienie i światopogląd chrześcijański czyli rzecz o rozruchach studenckich: marzec - maj 1968r.

     Wiele już lat minęło od wydarzeń marca a następnie maja 1968r. na uniwersytetach w Zachodniej Europie. W Polsce wydarzenia te znane są raczej jako rozruchy studenckie marzec 1968r. i zawężane ostatnio do problematyki polsko-żydowskiej , np. przez "Życie Warszawy". Jednakże to nie Żydzi a Polacy demonstrowali na ulicach Warszawy w marcu 1968r. I to nie Żydzi a polscy studenci strajkowali na uczelniach uniwersyteckich. Piszący te słowa dobrze wie o czym pisze ponieważ w marcu 1968r. był członkiem Komitetu Strajkowego na Politechnice Warszawskiej i był też świadkiem udzielanego poparcia strajkującym studentom przez robotników Żerania i Huty Warszawa. Przewodniczącym Komitetu był wówczas Witold Zieliński /student UW/.

Problemem strajkujących wówczas studentów nie były wcale stosunki polsko-żydowskie, ale system społeczny /komunistyczny/, w którym przyszło nam żyć.  Co się zmieniło od tamtych czasów? Niewiele. I tak naprawdę komunizm nie skończył się w 1989r. W 1989r. upadła jedynie ideologia komunistyczna. Nikt się już dzisiaj do niej nie odwołuje. Jednakże całe masy ludzkie, które budowały i utrwalały ten system nie zniknęły, niewiele zmieniło się prawo, nie  zmieniły się sądownictwo i prokuratura, mówiąc inaczej niewiele zmienił się wymiar sprawiedliwości. Trzonem , główną podporą systemu komunistycznego była biurokracja, która przetrwała. System gospodarki centralnie sterowanej nie mógł obyć się bez rozbudowanej biurokracji. Zmieniały się rządy, upadały kolejne ekipy a biurokracja pozostała. To są ci sami ludzie i ta sama mentalność, ten sam sposób widzenia rzeczywistości. To ci sami ludzie w głównej mierze są autorami ustaw reformujących gospodarkę polską.  Wprawdzie powoli następuje zmiana pokoleń ale mentalność urzędnicza pozostaje bez większych zmian. Urzędnik nadal pracuje w interesie urzędu a nie ludzi. Ludzie tylko przeszkadzają mu w pracy. Zmieniły się natomiast struktury tajnych służb ale ludzie ci wcale nie zniknęli i nic nie wskazuje na to aby zaprzestali swej szkodliwej dla Polski działalności. Pamiętam jak w 1968r idąc ulicą Narbutta w Warszawie, w pobliżu akademika, nagle zobaczyłem jak jakiś człowiek pluje na stojący samochód. Rozpoznałem w nim ubeka, który nieco wcześniej przesłuchiwał mnie w Pałacu Mostowskich. Z tym samym zdumieniem obserwowałem nienawiść, która zionęła wprost od młodych ubeków eskortujących mnie do Pałacu Mostowskich w 1985r. Ta sama nienawiść do społeczeństwa, ale skąd się to wszystko bierze? 

Warto  powrócić też do takich zasadniczych kwestii jak sumienie, światopogląd chrześcijański czy szkolnictwo katolickie, zwłaszcza, że w  ostatnich dniach  jesteśmy świadkami  ataku na Kościół Katolicki, tym razem pod pozorem nadużyć seksualnych i niemodnego celibatu.  Może warto w tym kontekście przypomnieć myśli nieżyjącego już dziś księcia Henryka Lubomirskiego /absolwenta uniwersytetu w Harward, historyka zakonu jezuitów/ a także jego refleksji w nawiązaniu do wypowiedzi ówczesnych autorytetów katolickich. /Materiały, które poniżej zamieszczamy nie były dotychczas nigdzie publikowane i pochodzą z archiwum autora./

  inż. Andrzej Bogusławski

czytaj całość...

Klęska pod Smoleńskiem
Nie wypadek, nie awaria i nawet nie katastrofa - to po prostu klęska historyczna , podobna do tej pod Gibraltarem, kiedy zginął gen Sikorski. Skutki mogą być podobne. Historia lubi się powtarzać, tylko dlaczego my Polacy nie umiemy wyciągać wniosków z lekcji jakie nam daje historia? Jak można było dopuścić do tego, żeby w jednym samolocie umieścić  tak dużo znaczących dla Polski osób i w dodatku w rozpadającym się gracie? Toż to wymarzona okazja dla terrorystów. Wprawdzie nic nie wskazuje na działania terrorystyczne i  na 90 % można powiedzieć, że nie był to zwykły akt terrorystyczny. Jednakże co innego zwykli terroryści a co innego służby specjalne obcego Państwa. A tego już się nie da  tak łatwo wykluczyć. Cała ta sprawa jest niezwykle podejrzana. Przecież pilot nie był samobójcą? Podobnie jak w przypadku katastrofy pod Gibraltarem, kiedy zginął gen. Sikorski, prawdopodobnie  nigdy nie dowiemy się o prawdziwych przyczynach "awarii" samolotu.  Mówiąc krótko, klęska i to na miarę historyczną.  Andrzej Bogusławski

<< start < poprzednia 1 2 3 4 następna > ostatnia >>

wyniki 1 - 5 z 18
 
   
 
grafika: informatyka:
   
:: do góry ::